FANDOM


Upiór Waldenhofu

Waldenhof nawiedza najprawdziwszy upiór! A przynajmniej ci, co go widzieli uważają, że to najprawdziwszy upiór, jakiego w życiu widzieli; ma blade lico, wyje potępieńczo, przemyka się między kominami na dachach domów, a szczególnie po blankach starego grodziska Trautzenów. Teraz wszyscy, którzy między bajki wkładali opowieści, że w opuszczonym kasztelu straszy, z lękiem ryglują w nocy drzwi.

Postać nie jest bladym widmem okrytym w całun, a czarnym jak sama noc cieniem z długą powiewającą peleryną. Ma białą twarz z widocznymi długimi kreskami zębisk oraz ciemnymi jamami oczodołów. Widoczne smukłe, kościste palce, które to wymierza często gdzieś w mrok... jest w tym coś oskarżycielskiego, jakby chciał wskazać na coś, lub kogoś. Nocami (zwłascza takimi, kiedy wieje mocny wicher i ciarki przechodzą po plecach) pokazuje się w starym kasztelu Trautzenów i najbliższej okolicy. Niektórzy ludzie umykają od razu na jego widok, inni umykją na samą myśl, ale są i tacy, którzy wpatrują się w tę mroczną sylwetkę oświetloną srebrnym Morrsliebem, niczym zahipnotyzowani, na skraju fascyncji. Zgarbiony kształt zastyga wtedy w swej posągowej pozie z wyciągniętą szponiastą dłonią, jakby wyczuwał, że jego gest przkuwa uwagę, aby za moment zwrócić swą twarz ku nim, a potem zniknąć.

"- To duch starego barona von Walden. On ostrzega miasto przed czymś straszliwym.
- To ofiara jakiegoś spisku Trautzenów, która wygoniła ich ze swojego miejsca kaźni.
- Wcale że nie, to przecież świętej pamięci ojciec braci Fennwartów, który zacznie mścić się na Ossenbchach za wtargnięcie na jego ziemie!
- Głupiście wszyscy, to Duch Postępu! On zrodził się w Waldenhof i wskazuje palcem na południe i zachód, że zaprowadzi tam nowoczesność i dobrobyt! Jest zwiastunem godnego, porządnego, pobożnego, efektywnego, dostatniego i szczęśliwego życia!
- Cha cha cha! Gorszych bredni nie słyszałem jako żyję! Przecie to przebieraniec. Człek w masce i tyle! Trza go złapać, a potem w dyby alibo i do loszku, to mu się żartów odechce!
- Takiś mądry, to sam idź go łapaj po nocy!
- Cicho, durnie! Toż widać przecie, że ktoś chce nas zastraszyć. Upiorów nie ma, jasne to jak słonko na niebie. Wymysł pewnie kogoś, kto chce dwór wykupić... Tak se myślę, że pewnikiem stary von Tier, oby go zaraza w końcu dopadła, dymi nam w oczy, żeby izbę se powiększyć.
- Nasłuchaliście się bredni! On przecie już dawien dawno do piachu poszedł! Rzekę wam, to duch Fennwarta!
- A może to wampir?!
- Toście mleka strutego chyba popili! Jaki znowu wampir?
- No Carstein przecie!
- Bzdura, widać gołym okiem, że człek w kostiumie!
- Biała Dama!
- Von Walden!
- Rupert Przybłęda zamordowany przez Trautzenów!
- Sameś przybłęda!
- Twoja matka była flisakiem!
- Jak ci zaraz..."

Ta strona jest częścią "Mitów, legend, zbobonów..."