FANDOM


Pośród niziołków handlujących rzepą na placu targowym w Waldenhof panował gwar większy niż zwykle, a ciekawskie ucho złowić mogło kilka interesujących plotek.

- Togo, słyszałeś, że temu krasnalowi ochlejmordzie miejsce w Radzie Miasta dali?

- Głupoty gadasz! Nie wzięli go do Rady, tylko funkcyję jakowąś ma. Złota było mu mało, to urzędnikiem został jak wszyscy złodzieje.

- Ponoć o nasze interesy ma dbać...

- Niech on od mojego interesu trzyma się z dala! Mój interes to sprawa moja i mojej małżonki!

- A ja słyszałem, że zatrudnił się, bo brodatym pieniędzy brakuje. Troll im się w kopalni zalęgł i gówno będą mieli, a nie żelazo...

- Sama prawda! U męża kuzynki mojego szwagra goniec od nich się na noc zatrzymał i gadał, że po zabójcę trolli go posłali.

- Ano. Ponoć też robotników im bestia zeżarła i szukają teraz nowych. Wołali coś wczoraj o tym na rynku.

- Zeżarł i teraz kurczakami go karmią żeby udobruchać! Trzy tuziny kupili od mnie!

- Nawet troll by nie zeżarł twoich kurczaków!

- Po mojemu to powinni te kurczaki napchać siarką. Mój pradziadek pozbył się tak hydry z grządki...

- A ja tam pójdę się do nich zatrudnić. Dobrą monetą płacą i piwo ponoć dają...

***

*Jak ustalono jakiś czas później, sprawdzonym sposobem pradziadka był torf, nie siarka.