FANDOM


W Waldenhof kolejny korowód zatrzymanych ad probationem staną przed budynkiem sądu. Jak zwykle wyłonili się z niego waganci, chłopi zbiegli z pól i wszelkiej maści kanalie, które dotąd vis legis uchodzili. Co ciekawe nie ma wśród nich żadnego flisaka. Mówi się, że Król Flisaków zawarł jakieś tajne porozumienie i stał się amicus curiae. Uczone babki mówią, że to inny rodzaj demona. Juryści pukają się w czoło, ale już wysyłają oficjalne zapytanie in causa flisaco do rezydującego w mieście Justycjariusza. Mówi się, że żaden łotr nie zna dnia ani godziny kiedy dopadnie go imperialna sprawiedliwość. A kancelaria Justycjariusza zalewana jest nowymi dokumentami i sprawami. Podobno Justycjariusz w ogóle nie sypia i szuka nowego członka kancelarii. Tymczasem wojska Strilandu nadal patrolują trakty i lasy a szubienica pod Waldenhof nie świeci pustkami. Podobnie jak mogiły skazańców pod miastem. Widać, że ius Imperialis jest skuteczne, szybkie i sprawiedliwe. Cieszą się zwłaszcza kupcy, którzy w końcu otrzymali wyroki w sprawach ciągnących się nawet po 30 lat.